prawdziwy zamek drakuli

Zamek Poenari – prawdziwy zamek Drakuli

Gdzie znajduje się jedyny, prawdziwy i niepowtarzalny zamek hrabiego Drakuli? Kto szuka historycznego miejsca, tak szczegółowo opisanego w powieści Brama Stokera, musi wkraść się wprost do rumuńskiego serca. Na wzgórzu, w odległej, tajemniczej i zamglonej Transylawnii do dziś znajdują się ruiny niezwykłego zamczyska. Jego mroczna przeszłość wciąż przyprawia o szybsze bicie serca, mrowienie nóg i gęsią skórkę. Co jest tak przerażającego w Poenari?

Legenda Drakuli

Czy jest ktokolwiek, kto nie słyszał o Drakuli? Dziś można powiedzieć, że to prawdziwy wampir-celebryta. Wywodzący się z Transylwanii arystokratyczny hrabia był ucieleśnieniem wysokich manier, nienagannego gustu, inteligencji i poczucia humoru. Jako prawdziwa dusza towarzystwa, nieustannie ubrany w czarną pelerynę, doskonale czuł się wśród ludzi. Nawiązywane relacje, zacieśniane więzi szybko stawały się jednak prawdziwym koszmarem. Rzeczywista natura księcia ciemności ujawniała się, gdy tylko poczuł zapach krwi. Demoniczny instynkt sprawiał, że Drakula zatapiał kły na szyi swoich ofiar. Wypita ludzka krew była niezbędna do dalszego jego funkcjonowania. Tak właśnie mityczna postać Drakuli straszy nas od 1897 roku, kiedy została opisana przez irlandzkiego pisarza Brama Stokera. Czy jest jednak tylko wytworem wyobraźni jej autora?

Poznajcie Vlada Tepesa

Choć trudno w to uwierzyć, to opisana przez Brama Stokera postać Drakuli wzorowana jest na jednym z rumuńskich władców z XV wieku! Vlad Tepes uzyskał swój przydomek „Palownik” nie bez powodu. Jego mroczna historia związana jest z niezwykłym wręcz okrucieństwem. Ze swoimi przeciwnikami rozprawiał się w bardzo brutalny sposób – odcinanie kończyn, gotowanie żywcem, czy nabijanie na pal to tylko kilka przykładów z wymyślnie stosowanych przez niego tortur. Nic dziwnego, że kto uszedł żyw to o panującym władcy wyrażał się pochlebnie i z szacunkiem.

Powstałe w ten sposób legendy skutecznie odstraszały nie tylko ówczesnych podwładnych, czy przeciwników – ale są one także do dziś fundamentem aury tajemniczości i stanowią podstawę miejscowych opowieści. To właśnie do nich sięgnął Bram Stoker pracując nad dziełem literackim „Drakula”. Przerażające historie, gotycki nastrój oraz niezwykłe zwroty wydarzeń szybko znalazły swoje miejsce, nie tylko na kartach powieści, ale również na wielkim ekranie. Kto chce jednak dotknąć legendy, musi udać się wprost do zamku Drakuli w Rumuni. Czas więc na wyprawę do Transylwanii.

Zamek Poenari – prawdziwa siedziba Vlada Palownika

Większość osób chcących podążać śladami legendarnego Vlada Palownika udaje się wprost do zamku Bran. Choć tamtejszy średniowieczny monumentalny zamek uważany jest wciąż za opisywaną siedzibę Drakuli to trzeba jednak wiedzieć, że historyczny tyran nigdy tam nie mieszkał. Gdzie zatem szukać śladów jego panowania? Wystarczy pokonać kilkadziesiąt kilometrów malowniczej szosy transfogaraskiej, aby dotrzeć do celu. Prawdziwą siedzibą Vlada Palownika był zamek Poenari, którego ruiny zachowały się do dziś. Umiejscowiony na wzgórzu, tuż nad rzeką Ardżesz, był praktycznie nie do zdobycia. Choć dziś nie może być mowy o jakichkolwiek walorach obronnych, to aura tajemniczości, wzmagana lokalnymi legendami i wciąż żywymi przesądami sprawia, że wciąż jest to niezwykle pociągające miejsce. Jeżeli poszukujesz zamku Drakuli w Rumuni to jest to najwłaściwszy adres. Co czeka Cię na miejscu?

zamek vlada palownika
Niestety czas nie oszczędził zamku Vlada Palownika

Historia zamku Poenari

Choć dziś zostały zaledwie malownicze ruiny, to o znaczeniu i potędze zamku Poenari świadczy przede wszystkim jego burzliwa historia. Strategiczne miejsce zostało dostrzeżone już przez pierwszych władców Wołoszczyzny, którzy tutaj na początku XIII wieku postanowili wybudować fortyfikację. Wzniesiony obiekt szybko stał się główną twierdzą dynastii Basarab. Po latach wyniszczających wojen, zamek na kolejne lata świetności musiał poczekać aż do XV wieku. Jego walory obronne zostały docenione nie przez nikogo innego, ale właśnie przez samego Vlada Palownika, który zagnał tu pokonanych bojarów. To właśnie oni, po morderczym marszu, jako jedyni z ocalałych z rzezi, wzmacniali jego mury, znacząco rozbudowali i zamienili w prawdziwą twierdzę. Forteca przez kolejne setki lat pozostawała niezwyciężona. To, czego ludzie nie byli w stanie pokonać – dokonała natura. Obsunięcie ziemi w 1888 roku zrujnowało znaczną część zamku. Dziś pozostały jedynie jego ruiny, które stanowią świadectwo o jego dawnej potędze.

Zamek Poenari – zwiedzanie

Prawdziwy, jedyny, unikatowy zamek pierwowzoru hrabiego Drakuli. Nic dziwnego, że będąc w Rumunii każdy chce zagościć na salonach Vlada Palownika. Droga do celu okupiona jest jednak wieloma wyrzeczeniami. To nie będzie trasa turystyczna, tylko przedsmak drogi do bram piekieł. Do wrót dawnej fortecy prowadzą schody… liczne schody… strome schody… których jest „tylko” 1480! Półtora tysiąca schodów w jedną stronę – kto ma chęć zmierzyć się z nimi? Na zwycięzców czeka prawdziwa nagroda. Wspinając się po stromych stopniach naszym oczom ukazują się coraz to ciekawsze widoki. Po wyjściu z lasu, przed samym wejściem na szczyt, znajduje się… całkiem współczesna kasa. Bilet wstępu to koszt 10 lei (niecałe 10 zł). Koniecznie należy pamiętać, że zwiedzanie ruin zamku możliwe jest w wyznaczonych godzinach; od 10 do 14.30 a w poniedziałki i wtorki trasa jest zamknięta dla zwiedzających. Tuż za punktem poboru opłat, a jeszcze przed wejściem na zamek, naszym oczom ukazują się dwie postaci nabite na pal. Już nikt nie może mieć wątpliwości, że właśnie tu zamieszkiwał legendarny Drakula. Dokładnie tak z przeciwnikami postępował Vlad Palownik.

poenari castle
W środku znajduje się krótka ścieżka dla zwiedzających

Legenda o Zamku Poenari

Okrutna przeszłość Vlada Palownika jest dziś podstawą wielu legend. Krwawa historia powstawania zamków jest także źródłem wielu straszliwych opowieści. Nic dziwnego, że do dziś lokalni mieszkańcy przestrzegają przed duchami nawiedzającymi zamek w Poenari. Mówi się, że nocami słychać też jęki osób wbijanych na pal. Nieludzkie krzyki, co jakiś czas rozdzierają się w środku nocy przerywając spokojny sen okolicznych mieszkańców. Czy wśród duchów jest również hrabia Drakula? Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście nie mam odwagi sprawdzić…

Być na salonach hrabiego Drakuli? W sercu Transylwanii jest to wciąż możliwe. Poczucie mrożącej krew w żyłach atmosfery, przejście przez opadającą mgłę ujawniającą monumentalność budowli, czy wciąż żywe opowieści o Vladzie Palowniku to wystarczające argumenty, aby wybrać się dziś do Poenari. Czy wciąż macie odwagę, aby sprostać takiemu wyzwaniu? Powodzenia – niewątpliwie przyda się w starciu z księciem ciemności…