Złombol 2019 – i wszystko jasne!

Za nami ogłoszenie celu tegorocznego Złombola (niezorientowanych w temacie, zapraszam do tego wpisu: Złombol 2018 – 3 tygodnie do startu!). Tradycji stało się zadość i tak jak w ostatnich latach, większość uczestników 1 stycznia bardziej niż nowego roku, wyczekiwała ogłoszenia celu tej edycji. Nie obyło się oczywiście bez podejrzeń i spekulacji, w których dominowały raczej kierunki północne. My również po cichu liczyliśmy na ten kurs, ewentualnie północno-wschodni i, o ile w zeszłym roku udało nam się trafić z typowaniem w dziesiątkę, tak w tym… już niekoniecznie.

Złombol 2019 – szczęśliwa trzynastka?

Tegoroczna, trzynasta edycja rajdu wyruszy do… Irlandi! A konkretnie w Góry Wicklow, czyli o, gdzieś tu:

Kierunek jest tak samo ciekawy, jak i zaskakujący. Organizatorzy poszli pod włos nie tylko powszechnym przeświadczeniom i przewidywaniom, ale wybrali przede wszystkim kierunek trudny logistycznie, na pewno dużo bardziej kosztowny niż zeszłoroczna Grecja, a do tego z wieloma niewiadomymi (Brexit, sytuacja w Calais itp.).

Dużą komplikacją są bez wątpienia promy między Francją, a Anglią oraz Anglią i Irlandią. Oprócz tego, że trzeba je zgrać jakoś w czasie to koszt w podstawowej wersji tam i z powrotem dla auta i dwóch osób oscyluje w granicach 2000 zł. W przypadku trochę większych pojazdów, w tym np. Żuka, czy Lublina kwota ta wzrasta o minimum 1000 zł. Większość opcji alternatywnych, czyli np. prom FR-IRL kwotowo wychodzą niestety podobnie, nawet z uwzględnieniem eurotunelu, który dodatkowo nie akceptuje aut zasilanych LPG.

Promy to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej (choć w tym przypadku wyjątkowo płaski), do tego dochodzą nieco wyższe średnie ceny LPG niż w zeszłorocznym kierunku południowym, trochę większa odległość i ostateczne koszty już teraz powodują u niejednej załogi solidny ból głowy.

Studzenie atmosfery

Nie wiem, czy ta naturalna selekcja była celowym zamysłem organizatorów, czy po prostu ze wszystkich potencjalnych “zimnych” kierunków ten był zwyczajnie najlepszy, ale sam jestem ciekaw tegorocznych podsumowań i statystyk. I nie, to nie jest marudzenie, o czym dalej.

Złombol to już ewenement na skalę światową, a każdy rok bijąc kolejne rekordy uczestników i zebranej kwoty tylko to potwierdzały:

  • 2013: 147 załóg, kwota: 302 738,73 zł
  • 2014: 401 załóg, kwota: 676 736,97 zł
  • 2015: 392 załogi, kwota: 734 868,06 zł
  • 2016: 510 załóg, kwota: 1 070 953,16
  • 2017: 530 załóg, kwota: 1 128 845,63
  • 2018: 836(!!!) załóg kwota: 1 866 050,13

Co ciekawe, jedyny spadek na powyższym zestawieniu odnotowała edycja 2015, czyli najkrótsza i, co prawda, wypełniona górskimi podjazdami do przełęczy Stelvio, ale (przynajmniej teoretycznie) dość… hm.. zwyczajna? Z drugiej strony największe przyrosty uczestników były jednak w edycjach “ciepłych”, czyli 2014 – Hiszpania, 2016 – Sycylia i 2018 – Grecja.

Zebrane kwoty to wielkie pozytywne szaleństwo, to fakt. W zeszłym roku mało brakowało, a pękły by dwie bańki (które w 100% idą jak zawsze dla dzieciaków) i gdzieś tam z tyłu sali coraz mocniej przebijają się głosy, dlaczego nie iść za ciosem i nie próbować bić kolejnych rekordów. Moim zdaniem, w tym szaleństwie jest jednak metoda i na dłuższą metę tegoroczne rozwiązanie może wyjść wszystkim tylko na dobre.

Przy każdym głosie malkontenctwa, trzeba wyraźnie zaznaczać, że organizatorzy, czyli Martyna i Marcin traktują od samego początku całą tę akcję non-profit. Złombol to ich powstałe w pocie czoła dzieło i nikt nie powinien odbierać im prawa do podejmowania własnych decyzji i ew. wyciągania z nich własnych wniosków. Po drugie – 836 załóg ze średnią obsadą jakieś 3,5 osoby to… no właśnie, całkiem pokaźna grupa. Mogę sobie tylko wyobrazić organizację takiej wyprawy, ogarnięcie kempingów, sponsorów, przygotowanie startu i mety. Taka logistyka może zarżnąć niejedną firmę eventową, a co dopiero garstkę osób, na dłuższą metę tak się po prostu nie da. Nie mówiąc już o coraz większej anonimowości wśród uczestników, podziałach i powolnym umieraniu ducha tej wyprawy.

Niewykluczone, że kosztem jednego czy dwóch kolejnych rekordów, starzy wyjadacze zaczną odpuszczać, nowi stracą zapał, a organizatorzy w tym czasie totalnie osiwieją 🙂 Po kilku latach okaże się, że po dawnym Złombolu już w zasadzie nie ma śladu i można powoli gasić światło. To oczywiście tylko czarny scenariusz i nie twierdzę, że tegoroczny “odsiew” pomoże go uniknąć, ale każda odważna decyzja jest lepsza niż jej brak.

Może jakimś wyjściem z sytuacji jest tworzenie na przemian edycji o kolejnym rekordowym potencjale, z tymi bardziej wymagającymi i bardziej kameralnymi, ale to już oczywiście nie nasza brocha i bierzemy w ciemno wszystko, co przyniesie każdy kolejny Nowy Rok 🙂

Kończąc już tą przydługawą, sprowokowaną głównie internetowymi dyskusjami dygresję, nam się ten kierunek podoba. Jest OK. Sami co prawda nie jesteśmy jeszcze w 100% zdecydowani na wyjazd, gdyż aktualnie koliduje trochę z resztą naszych planów, ale na pewno będziemy robić wszystko, aby i w tym roku zająć 29 czerwca swoje miejsce pod Spodkiem. Trzymajcie za to kciuki!

Trasa “północna”

Organizatorzy, podobnie jak w ostatnich latach, zaproponowali dwie możliwe trasy, północną i południową. Pierwsza z nich prezentuje się następująco:

Dużą gratką na tej trasie będzie przede wszystkim Muzeum VW w Wolfsburgu, choć ciekawe mogą być także miasta: Poczdam, Antwerpia czy Oksford. No i oczywiście Park Narodowy Snowdonia.

Trasa “południowa”

Druga trasa wiedzie przez Drezno, Kolonię i Brukselę oraz południowe rejony Anglii i Walii.

Którą byście wybrali? My pewnie jak zwykle spróbowalibyśmy zrobić jakiś miks obu tras.

Meta – Góry Wicklow

Dużą nowością, ale też pomysłem, którego sami byliśmy orędownikami to organizacja mety nie na campingu, ale na polu! Będą przenośne toalety, będą prysznice, będzie pewnie jedno wielkie złombolowe miasteczko 🙂 I to jest ten punkt programu, którego chyba jestem najbardziej ciekaw. Wiem, że zawsze dużo łatwiej powiedzieć, niż wcielić dany pomysł w życie i chętnie zobaczę na własne oczy efekt finalny 🙂

Złombol 2019 – i wszystko jasne!
4.9 (97.5%) 16 vote[s]

Read Previous

BUDAPESZT w jeden dzień

Read Next

5 najbardziej odizolowanych plemion na świecie

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *