Bałkany 2018 – 07 – Olimpia

Olimpia była dla nas dość oczywistym przystankiem na Peloponezie. Symbol Grecji i miejsce rozkwitu jej kultury. Budzi zachwyty i rozbudza wyobraźnie. I to za jedyne 12€ od osoby ;). Co prawda, chętniej spędzamy czas na łonie natury niż w miastach i muzeach, ale w tym przypadku postanowiliśmy spróbować połączyć te fakty. Początkowo naszą uwagę przykuły dwa lokalne kempingi: Alfios i Diana. Ostatecznie jednak nie zdecydowaliśmy się zostać ze względu na warunki, a zwłaszcza ceny (25 lub 30€ /doba). Postanowiliśmy więc zakotwiczyć najpierw na jednym z parkingów, pozwiedzać trochę okolicę i poczekać na rozwój sytuacji. A także rozejrzeć się za jakimś miejscem noclegowym.

olimpia

Olimpia, to oprócz stanowisk archeologicznych (które już opisywaliśmy tutaj – Olimpia, Grecja), w zasadzie jedna główna ulica wypełniona hotelikami i sklepami z pamiątkami. Tereny dawnych igrzysk są trochę za duże, aby wszystko na spokojnie pozwiedzać w jeden dzień (optymalnie ok. 4h) i ruszyć dalej, można tu więc wybrać się na wieczorny spacer, znaleźć coś na ząb, kawiarnię, czy właśnie pamiątki spod znaku pięciu złączonych kół.

olimpia
Olimpia – spacerowa ulica Praxiteli Kondili

My postanowiliśmy zrobić najpierw mały rekonesans po okolicy, a na tereny olimpijskie wybrać się kolejnego dnia z samego rana. Przyczepę zostawiliśmy na parkingu pod opieką pary francuzów i zniknęliśmy na jakąś godzinę. Po powrocie ze spaceru francuzów nie było, był za to radiowóz 🙂 Panowie zaczęli tłumaczyć, że obowiązuje tu zakaz postoju i należy się mandat (chyba 100 € ?) . Ostatecznie porozumieliśmy się, że stoimy tu od niecałych dwóch godzin, czyli krócej niż przebywa się na terenie stanowisk archeologicznych, a przyczepę odpięliśmy dla optymalizacji miejsca, czyli w zasadzie wszystko zgodnie z prawdą. Zamiast mandatu dostaliśmy więc ultimatum: “kemping albo za miasto”. Okazało się, że podobny los spotkał wszystkich którzy planowali zatrzymać się na jednym z parkingów, a policja dostawała regularne zgłoszenia (ze zdjęciami!) od lokalnego ORMO z informacją kto i gdzie stoi. Nam to tylko ułatwiło decyzję odnośnie noclegu, ruszamy za miasto 🙂 Początkowo planowaliśmy zatrzymać się w jednej z pobliskich winnic, ale jakieś 500 metrów od poprzedniej lokalizacji znaleźliśmy utwardzony dziki parking, gdzie po rozmowie z obsługą pobliskiego hotelu postanowiliśmy spędzić noc. Tym razem już bez problemów.

Kościół Olimpia Grecja
Architektura sakralna = darmowe budzenie 🙂

Przed nami ostatni dzień na Peloponezie… 🙁 Gabrysia była zdecydowanie bardziej zainteresowana obiektami zewnętrznymi, przez muzeum więc w zasadzie tylko przelecieliśmy. Mimo dość drogiego wstępu (od pewnego czasu niemal wszystkie tego typu atrakcje w Grecji kosztują 12€ dla osoby dorosłej i 6€ w przypadku biletów ulgowych) było warto. Teren jest olbrzymi i całkiem nieźle utrzymany. Mi osobiście jedynie brakowało trochę lepszych wizualizacji pierwotnych obiektów, gdyż momentami trzeba było uruchomić naprawdę ogromne pokłady wyobraźni, ale jak na Grecję i tak jest całkiem nieźle 🙂 Zdecydowanie warto odwiedzić przynajmniej raz!

Olimpia Stanowiska Archeologiczne
Prawdziwa gratka dla wielbicieli starych kamieni!

Potrzebowaliśmy znów trochę odpoczynku od cywilizacji, więc na kolejny nocleg upatrzyliśmy sobie na mapach dziką miejscówkę w malutkiej zatoczce, już za Peloponezem. Do celu mieliśmy mniej niż 3 godziny, postanowiliśmy więc wprowadzić małą komplikację w tej podróży. Jedną z bardziej nieoczywistych atrakcji Grecji jest najdłuższy w Europie most wantowy, łączący Peloponez z Grecją kontynentalną. Więcej o samym moście przeczytacie tutaj: most Rio-Antirio w Grecji. Dość ciężko się go jednak ogląda po prostu po nim przejeżdżając, postanowiliśmy więc skorzystać z przeprawy promowej, która jeszcze do niedawna była główną metodą transportu między miejscowościami Rio i Antirio. Oczywiście jak to w Grecji, oznaczenie tylko do portu, dalej radź sobie sam 🙂 Wjechaliśmy więc na pierwszy wolny prom i czekaliśmy na rozwój sytuacji. Przeprawa nadal jednak działa dość sprawnie i na drugim brzegu byliśmy po ok. 35 minutach, mimo że wjechaliśmy jako pierwsi, na pusty prom. Sama przeprawa to ok. 20 minut i koszt 11€, czyli niecałe 50% ceny mostu.

prom rio antirio

Na kolejne dwa dni zakotwiczyliśmy w małej zatoczce niedaleko miasteczka Kato Vasiliki. Miejsce otoczone z 3 stron skałami tworzy swoistą enklawę i idealnie nadaje się na spokojny przystanek w podróży. Nie byliśmy tu zresztą sami, miejsce jest dość popularne wśród kamperowców. Szczególnie miło wspominamy parę Niemców w dość już sędziwym wieku, w towarzystwie których Gabrysia postawiła swoje pierwsze kroki 🙂 W tym miejscu pierwszy raz w życiu mieliśmy też okazje obserwować rój świetlików, które upatrzyły sobie pobliskie zarośla.

most rio antirio
Już na drugim brzegu…
Bałkany 2018 – 07 – Olimpia
5 (100%) 7 vote[s]

Read Previous

“Kawa po turecku”, czyli jak pić kawę w podróży?

Read Next

Pogoda na wakacje w… Czarnogórze

2 Komentarze

  • Rozwiń proszę za co niby mieliście dostać mandat 100E? Tam jest zakaz wjazdu z przyczepami?Rozumiem, że stanęliście na jednym z “oficjalnych” (tych, które koordynaty podałeś) parkingów? No bo gdzie mam zaparkować z przyczepą jak przyjeżdżam tylko pozwiedzać Olimpie i zaraz po zwiedzaniu jadę dalej?

    • Na parkingu “dolnym” wisi na pewno NO CAMP i to był oręż użyty w stronę kamperów. Jest tam jednak dość ciasno, dlatego skorzystaliśmy z drugiego parkingu, który początkowo był zapełniony w 80%. Gdy opustoszał, przy ścianie przy której staliśmy pokazał się znak zakaz parkowania (był zasłonięty wcześniej). Możliwe, że parkowanie było dozwolone tylko w obrębie “wyspy”, ale jak to w Grecji i tak każdy tam parkował jak chciał. Problemu by pewnie nie było, gdyby nie polowanie, które rozpoczęło się po zamknięciu kas. Najbezpieczniej w ciągu dnia jest użyć parkingu na dole, jednak miejsca do manewrowania jak na lekarstwo.

      • Aaa no właśnie polowanie zaczęło się po zamknięciu kas czyli zostali Ci co chcieli złamać no camp 😉 Kamping na dole rozumiem że chodzi o ten 37.643971, 21.627117? Dzięki za odpowiedź.

        A jak generalnie wg Ciebie Grecja i jazda z przyczepą? W sensie dojazdy na dzikie miejscówki (zakładam, że park4nigt) na campingi, poruszanie się po miasteczkach, autostrady i bezpłatbe alternatywy, czy można zjechać na żółte drogi (jak u nas) czy raczej trzymać się czerwonych?
        Ot takie info ale z punktu widzenia jazdy z przyczepą… Może jakiś pomysl na artykuł?

        P.S. Nie przychodzą mi meile przy odpowiedzi na moje komentarze.

        Pozdrowienia. W tym roku jakie plany?

        • Tak, raczej na pewno próbowali złamać no camp 🙂 Nikt, z kim rozmawialiśmy nie zdecydował się jednak na pobyt na kempingu, a do tego wszyscy po zwiedzaniu kolejnego dnia szybko uciekali. Rozumiem interes kempingów, ale niekoniecznie metody.

          W kolejnym wpisie przygotuje podsumowanie naszego pobytu w Grecji i postaram się zawrzeć te informacje. My mamy dość krótką przyczepę i jeździliśmy praktycznie wszędzie, gdzie holownik dawał radę, także tutaj bez większych obaw, zwłaszcza że autostrady bywają drogie.

          W tym roku, wszystko wskazuje na to, że pod koniec kwietnia ruszamy przez Węgry i Rumunię nad Morze Czarne 🙂 A po drodze będziemy na pewno testować kempingi termalne 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *