Lawina w Karkonoszach. Jedna osoba nie żyje. GOPR zakończyło działania ratunkowe

W poniedziałek około południa w okolicy Domu Śląskiego zeszła lawina. W rejon wypadku wyruszyły dwa zespoły ratownicze – z Polski i z Czech. Lawina porwała dwóch narciarzy. Jeden z nich nie przeżył, natomiast drugi trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie.

Po czeskiej stronie Śnieżki zeszła lawina. Do osunięcia się śniegu doszło między godziną 13 a 14 w poniedziałek 15 lutego. Z uwagi na duży zakres działań, Górskie Pogotowie Ratunkowe – Horská záchranná služba, poprosiło o pomoc ratowników z Polski. Akcja trwała kilkanaście godzin.

Lawina w Karkonoszach – jak do niej doszło?

Prawdopodobnie lawinę spowodowało dwóch narciarzy – skalpinistów, którzy przecięli stok. Jeden z nich miał 45 lat, natomiast drugi 17 lat. Według nieoficjalnych informacji, byli to ojciec z synem. Narciarze znaleźli się w zakazanej strefie Karkonoskiego Parku Narodowego. Mężczyźni przecięli stok wszerz, wywołując lawinę o długości 500 m i szerokości 60 m. Czoło lawiny miało około 1,5 metra wysokości.

Do lawiny doszło w pobliżu Śląskiego Domu i zeszła ona w kierunku doliny polodowcowej Obří důl.

Akcja poszukiwawcza po lawinie na Śnieżce

Naczelnik Horské Služby z Karkonoszy – Pawel Jirsa poinformował, że starszy mężczyzna nie został całkowicie przysypany śniegiem, co pozwoliło mu wykonać telefon alarmowy. Krótka akcja poszukiwawcza zakończyła się znalezieniem poszkodowanego, jednak gdy okazało się, że w lawinie jest jeszcze jeden mężczyzna – służby wezwały dwa helikoptery poszukiwawcze. 45-letni narciarz, którego uratowano, doznał wstrząsu mózgu, złamań kończyn i hipotermii. Został przewieziony do szpitala w Libercu.

Ciało 17-letniego mężczyzny w końcu odnaleziono i wydobyto spod śniegu, niestety bez żadnej oznaki życia. Mężczyzna miał zbyt duże obrażenia, co nie dało mu żadnej szansy na przeżycie.